🎈 Dobrze Się Kłamie W Miłym Towarzystwie Zakończenie

23:40 - 01:20. Player.pl | Sprawdź najbardziej angażujący serwis VOD w Polsce. Programy i seriale TVN nawet tydzień przed premierą w TV, filmy na życzenie prosto z kina, wyselekcjonowane bajki dla dzieci. Kanały na żywo m.in: TVN24, MINIMINI+, ALEKINO+, NSPORT+, ELEVEN. Dobrze się kłamie | spektakl. Astronomicznie zabawny spektakl o układach międzyludzkich w gwiazdorskiej obsadzie odwiedzi Kino Apollo. Zobaczcie jak dobrze się kłamie w Poznaniu. „Dobrze się kłamie” będzie spotkaniem wybitnych aktorskich osobowości. Nazwiska mówią same za siebie: Szymon Bobrowski, Anita Sokołowska, Marcin Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie 1. kolejka grupy H: Urugwaj - Korea Południowa Piłka nożna W tym meczu Urugwajczycy, którym przewodzą doświadczeni napastnicy Luis Suárez i Edinson Cavani, zagrają z reprezentantami Korei Południowej. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Perfetti sconosciuti. 2016. 7,7 170 806 ocen. 6,8 26 ocen krytyków. Strona główna filmu . Podstawowe informacje. Szczery, dowcipny, kreślony z wielką czułością portret współczesnych Polaków, powstały z inspiracji włoskim hitem („Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” w reżyserii Paolo Genovese), który pokochały miliony widzów na całym świecie. Grupa przyjaciół decyduje się zagrać w trakcie kolacji w niewinną grę. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Reżyser: Genovese Paolo. 4,8. ( 4) 34,49 zł. Dodaj do koszyka. Sprzedaje dvdmax 4,8 ( 11509 ocen) Zobacz produkty. Wysyłka w 1 dzień rob. Dostawa i płatność. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie / Perfetti Sconosciuti (2016) Perfect Strangers 11 Feb 2016. 2016 97 min Dramat, Komedia. 7.7. IMDB: 7.7/10 6,492 głosów. Film zdobył nagrodę David di Donatello dla najlepszego filmu włoskiego 2016 roku. KUP «Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016)» [DVD] Reżyser: Paolo Genovese ★ Niska cena tylko: 29.99 ★ Zamów już dziś – Natychmiastowa wysyłka ★ 30 dni na zwrot ★. Już niedługo swoją premierę będzie miał film (Nie)znajomi, czyli polska wersja włoskiego hitu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie.Występuje w nim imponująca obsada: Tomasz Kot, Maja Ostaszewska, Aleksandra Domańska, Michał Żurawski, Łukasz Simlat, Wojtek Żołądkowicz, a także Kasia Smutniak, która zagrała w oryginalnym filmie w reżyserii Paolo Genovese. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Perfetti sconosciuti. 2016. 7,7 170 651 ocen. 6,8 26 ocen krytyków. Strona główna filmu . Podstawowe informacje. oceny krytyków. Najmro. Kocha, kradnie, szanuje online. Recenzje filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) - Grupa przyjaciół podczas wspólnej kolacji postanawia w ramach niewinnej zabawy upublicznić wszystkie swoje e-maile, rozmowy Prelekcję i dyskusję poprowadzi Magdalena Jakubik.Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zaprasza do dyskusji o współczesnych związkach, prawdzie i konsekwen SR0aP. Program TV Stacje Magazyn Poniedziałek 02:50 TVP 1 Ocena komediodramat Włochy 2016, 100 min "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie", obraz uznanego włoskiego reżysera Paolo Genovese, jest opartą na oryginalnym i dokładnie przemyślanym scenariuszu ciekawą farsą na współczesne społeczeństwo, uzależnione od zdobyczy techniki. Film zdobył dwie statuetki prestiżowej nagrody David di Donatello, właśnie na scenariusz oraz w kategorii najlepszy film. W filmie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" trzy pary - Rocco (Marco Giallini) i Eva (Katarzyna Smutniak), Lele (Valerio Mastandrea) i Carlotta (Anna Foglietta) oraz Cosimo (Edoardo Leo) i Bianca (Alba Rohrwacher), a także kawaler Peppe (Giuseppe Battiston), spotykają się na kolacji. W pewnym momencie gospodyni wieczoru, Eva, wpada na niecodzienny pomysł. Proponuje, by obecni dzielili się między sobą treścią każdego SMS-a czy maila, które otrzymają tego wieczoru, a także streścili przebieg przeprowadzonej rozmowy telefonicznej. Mimo początkowych obiekcji każdy z siedmiorga przyjaciół zgadza się wziąć udział w tej grze. Koniec końców wszyscy uważają, że to niewinna zabawa. Szybko jednak okazuje się, że w ten sposób na jaw zaczynają wychodzić kolejne tajemnice skrywane nie tylko przed znajomymi, ale głównie współmałżonkami. W towarzystwie dochodzi do kolejnych konfliktów, które trudno jest zażegnać. Paolo Genovese Giuseppe Battiston (Peppe), Anna Foglietta (Carlotta), Marco Giallini (Rocco), Edoardo Leo (Cosimo), Valerio Mastandrea (Lele), Alba Rohrwacher (Bianca), Kasia Smutniak (Eva), Benedetta Porcaroli (Sofia), Elisabetta De Palo (Nonna), Tommaso Tatafiore (Bruno) Brak powtórek w najbliższym czasie Co myślisz o tym artykule? Skomentuj! Komentujcie na Facebooku i Twitterze. Wasze zdanie jest dla nas bardzo ważne, dlatego czekamy również na Wasze listy. Już wiele razy nas zainspirowały. Najciekawsze zamieścimy w serwisie. Znajdziecie je tutaj. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zaskoczyło naszych redaktorów nie tylko świetnymi kreacjami aktorskimi, ale także samym pomysłem na film i jego realizacją. Choć podczas seansu wpatrujemy się wciąż w tylko jedno w zasadzie pomieszczenie i patrzymy tylko na siedmioro przyjaciół rozmawiających podczas wspólnej kolacji – ani na chwilę nie jest nudno. Włoska produkcja kipi od emocji, a zwrotów akcji również nie brakuje. Podczas zabawy, która opiera się na tym, że uczestnicy kolacji odczytuja na głos SMS-y, które do nich przyjdą, i odbierają rozmowy z włączonym głośnikiem, wychodzi na jaw wiele długo skrywanych tajemnic i bolesnych prawd, a to z kolei prowadzi do kłótni, wyrzutów, oskarżeń i… kolejnych tajemnic. Film z Kasią Smutniak w jednej z głównych ról (Polka wcieliła się zresztą w pomysłodawczynię tej „niewinnej” zabawy) dzięki Aurora Films można od jutra oglądać w polskich kinach studyjnych, a nam jest niezmiernie miło, że objęliśmy ten tytuł patronatem medialnym. Jeśli nie boicie się niełatwych rozmyślań, do których prowadzi film, koniecznie obejrzyjcie ten nietuzinkowy obraz. Tymczasem zapraszamy do lektury Wielogłosu, w którym Mateusz i Sylwia rozmawiają o tym, co najbardziej spodobało im się we włoskim obrazie, a co – jeśli w ogóle jest coś takiego – nie do końca wyszło jego twórcom. WRAŻENIA OGÓLNE Sylwia Sekret: W zasadzie nie miałam co do tego filmu żadnych konkretnych oczekiwań. Miałam co prawda nadzieję na udaną produkcję, po obejrzeniu której będę usatysfakcjonowana, ale na pewno nie spodziewałam się filmu, który bez reszty mnie wciągnie, mimo że poniekąd przyświeca mu zasada trzech jedności – miejsca, akcji i czasu. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to bowiem relacja z jednego wieczoru, a dokładnie z jednej kolacji, na jakiej spotykają się przyjaciele z okazji zaćmienia księżyca. Siłą rzeczy akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu. A jednak absolutnie nie jest nudno, a w miarę rozkręcania się akcji, trudno oderwać oczy od ekranu. Emocje buzują niemiłosiernie, a widz – mniej lub bardziej cierpliwie – czeka na kulminacyjny moment tego nietypowego “przedstawienia” Mateusz Cyra: Ja z kolei sporo o filmie czytałem przed seansem i oczekiwania miałem spore. Na szczęście był to ten jeden z nielicznych wypadków, gdy film sprostał oczekiwaniom, a nawet okazał się być odrobinę lepszy, niż zakładałem. Włoska produkcja to ten rodzaj filmu, który podczas seansu przykuwa do fotela, sprawiając, że zapominamy o świecie, a tuż po napisach końcowych kłębi się w człowieku mnóstwo pytań, wątpliwości, przemyśleń i analiz. Wykorzystanie jako motywu przewodniego dla całej fabuły prostego eksperymentu socjologicznego było w tym wypadku istnym strzałem w dziesiątkę, a twórcy nie bali się pójść na całość w ukazaniu ludzkich przywar. Fenomenalna rozrywka! PLUSY I MINUSY FILMU Sylwia: Świetny pomysł na film i bardzo dobra jego realizacja to dwa najważniejsze atuty tej produkcji. Weźmy grono bardzo bliskich przyjaciół i sprawmy, aby ujawnili przed sobą wszystkie swoje sekrety (których jakoby nie mają), a wszystko to pod płaszczykiem niewinnej gry, która ma być tylko formą rozrywki… Przyjaciele (trzy pary i jeden mężczyzna, który przybył sam ze względu na gorączkę nowej partnerki) z wielkimi oporami i pod presją oskarżycielskich spojrzeń godzą się w końcu położyć na stole swoje telefony (nazwane przez pomysłodawczynię gry czarnymi skrzynkami) i odbierać wszystkie przychodzące w czasie kolacji połączenia przy włączonym głośniku, a także odczytywać na głos wszystkie SMS-y, jakie w tym czasie zostaną do nich wysłane. Zabawa wydaje się niewinna, zwłaszcza że każdy z jej uczestników zarzeka się, że nie ma absolutnie nic do ukrycia. Z czasem jednak okazuje się, że tajemnice to domena każdego z przyjaciół, a z każdą przychodzącą rozmową i wiadomością robi się coraz duszniej, coraz goręcej i coraz bardziej niebezpiecznie – a tym samym coraz bardziej wciągająco i interesująco z perspektywy widza. Do tych dwóch plusów należy także zaliczyć bardzo udane i bardzo, ale to bardzo naturalne aktorstwo, o którym będziemy wspominać później. Co do minusów… W zasadzie chyba nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia. Za to Tobie nie podobało się chyba za bardzo zakończenie tej historii? Na tyle, byś zaliczył je jako minus filmu? Mateusz: Nie, jednak nie na tyle, by uznać to za minus. Nie do końca podoba mi się finałowa scena, bo uważam, że summa summarum twórcy takim zakończeniem stają w obronie swoich bohaterów, z których przez całą produkcję szydzą i których dwulicowość wytykają przez większość czasu. Pozostawienie tej historii w taki sposób ma jednak i dobre strony, dlatego nie klasyfikuję tego jako minus tej opowieści. W ogóle uważam, że ten film ustrzegł się błędów i wad na tyle widocznych, by zaniżały one ocenę końcową i bardzo dobre wrażenie, jakie pozostawia po sobie seans. Dlatego też zgadzam się w pełnej rozciągłości z Tobą i tym, co wskazujesz jako siłę filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. To świetnie skrojona, intelektualna rozrywka, która daje satysfakcję widzowi z tego, co obserwuje na ekranie. Bohaterowie są może i tylko zarysowani, a akcja goni akcję, ale jest w tej produkcji niepowtarzalny klimat, który sprawia, że żadna z tych rzeczy nie przeszkadza, bo i nie o to w tym wszystkim chodzi. Sylwia: A ja scenę finałową uważam za niezwykle udaną i moim zdaniem twórcy w ten sposób wlali w serca widzów jeszcze więcej goryczy, niż kiedy odkrywali kolejne sekrety bohaterów. I zachowali jeszcze więcej realności. Zakończyli film tak, jak ta kolacja skończyłaby się naprawdę, a nie tak, jak wszyscy chcielibyśmy, aby się skończyła. NAJLEPSZA SCENA Sylwia: Prawda jest taka, że kiedy brzydkie sekrety przyjaciół zaczynają wychodzić na jaw jeden po drugim – każda kolejna scena skrzy się od emocji, wzajemnych oskarżeń, niedowierzania i żalu, a widz ma ochotę głośno wypowiadać raz za razem niecenzuralne słowa, komentując tym samym to, co dzieje się na jego oczach. W zasadzie więc mogłabym w tym miejscu wymienić każdą scenę, w której większe sekrety wychodzą na jaw. A jednak nie wiem, czy najmocniejszą z nich nie była ta, kiedy do Rocco zadzwoniła córka jego i Evy. Nie będę zdradzała, o co konkretnie chodziło, ale sam fakt, że nastoletnia córka zadzwoniła do ojca poradzić się go w kwestii damsko-męskiej (wszystko cały czas na głośnomówiącym!), podczas gdy jej matka jest terapeutką (i kobietą, i matką – jej matką), było wystarczająco bolesne dla siedzącej obok Evy. Takich sytuacji było naprawdę sporo. Podobnie jak z Cosimo – kiedy już myśleliśmy, że dowiedzieliśmy się o nim najgorszego, okazuje się, że to jeszcze nie wszystko… Jestem ciekawa, jaka scena Tobie najbardziej zapadła w pamięć jako najlepsza. Mateusz: Było ich zdecydowanie za dużo, by wymienić tylko jedną. Również uważam za jedną z lepszych właśnie tę, podczas której Rocco rozmawia z córką o istotnym dla niej momencie w życiu. Nie bez powodu zresztą to wtedy między przyjaciółmi trwała najdłuższa i najbardziej wymowna cisza, która nie towarzyszyła bohaterom nawet wtedy, gdy na jaw wychodziły dramaty znacznie poważniejsze i głębsze. Jednak jeśli mam wskazać najlepszą scenę i ograniczyć się tylko do tej jednej, to będzie to moment, w którym wychodzi na jaw orientacja seksualna jednego z bohaterów. Towarzyszące temu niefortunnemu “coming outowi” oskarżycielskie spojrzenia, wszędobylski wyrzut, brak zrozumienia wymieszany nawet z odrobiną pogardy i agresji – nie dość, że zostało to fenomenalnie napisane, to jeszcze aktorzy zagrali to równie dobrze. Przy czym, tak jak mówię – Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie obfituje w dobre sceny. NAJGORSZA SCENA Sylwia: Nie potrafię wskazać momentu w tym filmie, który określiłabym mianem najgorszej sceny. Ani razu podczas seansu się nie nudziłam, ani razu nie byłam zniesmaczona (nie liczę oczywiście zachowania niektórych z bohaterów, bo moralność postaci podczas omawiania najgorszych scen nie ma tu nic do rzeczy). Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to naprawdę świetny film – dobrze zagrany, dobrze wyważony i dobrze pomyślany. Każda scena jest ważna, nie ma dłużyzn, akcja jest wartka i pełna emocji. Mateusz: Nic dodać, nic ująć. OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI Sylwia: W tej kategorii można by pisać i pisać. Choć twórcy nie pozwalają nam poznać żadnej z postaci dogłębnie, bo w ciągu nieco ponad półtorej godziny przedstawiają nam siedem osób, to mamy o nich takie pojęcie, że wiele możemy sobie wyobrażać i dopowiadać, a to z kolei sprawia, że ich charakterystyki stają się jeszcze bardziej skomplikowane i mniej płaskie, niż gdyby zostało im poświęcone kilka godzin seansu z dogłębną analizą psychologiczną. Mateusz: Cieszę się, że o tym wspominasz, bo jest to jeden z elementów filmu, który bardzo przypadł mi do gustu – żaden z bohaterów nie został konkretniej przedstawiony, wszystkich znamy z perspektywy reszty przyjaciół oraz z ich przygotowań do odwiedzin u Evy i Rocco, ale nie sprawia to wcale, że odczuwamy jakiś brak czy niedopowiedzenie, a całą resztę możemy – jak już wspomniałaś – dopowiedzieć sobie sami wraz z kolejnymi scenami. Fajny zabieg! Sylwia: Na uwagę na pewno zasługuje grana przez Kasię Smutniak Eva, której jedynym problemem, na początku filmu, wydaje się być niełatwa relacja z dorastającą córką. Kobieta i dziewczyna nie dogadują się, nie potrafią znaleźć wspólnej płaszczyzny, na której mogłyby się porozumieć. Z czasem jednak okazuje się, że to niejedyny problem Evy – jej małżeństwo również zaczyna się rozpadać, ponadto na jaw wychodzi fakt, że kobieta zdecydowała się powiększyć piersi, co nie mieści się w głowach jej przyjaciółek przez wzgląd na zawód, jaki Eva wykonuje. Skoro bowiem terapeutka nie potrafi zaakceptować własnego ciała, to jak mają sobie z tym radzić “normalne” kobiety, na przykład jej pacjentki. Każdą z postaci można by omówić w podobny sposób – dość krótko, ale konkretnie. Najważniejsze jest jednak to, że każda z nich kłamie, oszukuje i zataja, oczekując jednocześnie, że wobec niej przyjaciel czy partner tak nie postąpi. Mateusz: I to jest chyba kwintesencja tego filmu – na grupce tych konkretnych bohaterów twórcy pokazali ludzką hipokryzję, obłudę i jakieś takie ogólne wewnętrzne samoprzekonanie, że wszystko, co czynimy, jest jak najbardziej do usprawiedliwienia, jeśli tylko odpowiednio to uargumentujemy. Relacje międzyludzkie oraz – odrobinę to zawężając – damsko-męskie to niezwykle skomplikowana sprawa, ale nie będzie to z mojej strony żadnym wielkim odkryciem, gdy napiszę, że przynajmniej połowa tych komplikacji wynika z tego, że ludzie sami wszystko komplikują i psują coś, co funkcjonuje, działa i jakoś się sprawdza, szukając dziury w całym lub pragnąc jeszcze więcej, niż mają. AKTORSTWO Sylwia: Wszyscy aktorzy spisali się bardzo dobrze – już podczas pierwszych scen, kiedy przyjaciele są razem, w pełnym gronie, czuć między nimi swobodę i intymność (niepełną oczywiście, jak się później okazuje). Taka gra aktorska sprawia, że zaczynamy jako widzowie zwracać uwagę na niuanse – drobne gesty, ukradkowe spojrzenia, westchnięcia. A takich rzeczy w tym filmie jest sporo – im więcej rzeczy wychodzi na jaw, tym częściej będziemy oglądali kolejne osoby wlepiające wzrok w podłogę lub stół, mnące w rękach fragment koszuli czy sukienki albo bawiące się kieliszkiem. Mnie chyba najbardziej “uwiodła” jednak Alba Rohrwacher wcielająca się w rolę Bianki (swoją drogą, ciekawe, że zarówno prawdziwe imię aktorki, jak i postaci, w którą się wcieliła, oznacza ten sam kolor). Jej gra wydała mi się najbardziej naturalna, choć wpływ na to mógł mieć także fakt, że jej rola wymagała pewnej dozy dziewczęcości i uroku – zwłaszcza na tle innych postaci, w tym nieco dojrzalszych kobiet, które są już matkami. Jednak pozostali, jak na przykład Edoardo Leo wcielający się w Cosimo – świetnie zagrał mężczyznę, któremu bez problemu można uwierzyć, że do szaleństwa kocha swoja żonę, co jednak nie przeszkadza mu romansować z innymi – nie zawiedli. Również Valerio Mastandera jako Lele zagrał naturalnie i wiarygodnie, a scena, w której komplikuje się sprawa zamiany telefonów, zyskała dzięki niemu energii i dynamiczności. Nie widzę w gronie tych aktorów słabszego ogniwa – nie dość, że dobrze zagrali, to jeszcze zostali idealnie dobrani do swoich ról. Mateusz: To prawda – dobór aktorów do poszczególnych bohaterów jest bardzo dobry i wszystko było zagrane i zgrane na tyle dobrze, że nawet nie przeszło mi przez głowę, by szukać alternatyw dla poszczególnych postaci. Moim zdaniem nikt nie wybija się na tle pozostałych, nawet mimo faktu że taki Marco Giallini (Rocco) czy Giuseppe Battiston (Peppe) mają odrobinę mniejsze role niż towarzyszący im aktorzy. A to też jest sztuka, aby przy tak sporej ilości pierwszoplanowych postaci znaleźć i utrzymać równowagę między nimi, a to udało się zarówno reżyserowi, scenarzystom, jak i odwtórom poszczególnych ról. Ja nie mam ulubieńca – podobali mi się w zasadzie wszyscy i każdego z aktorów obejrzałbym w innej produkcji, żeby zobaczyć, jak radzą sobie w innych rolach. KWESTIE TECHNICZNE Sylwia: Jeśli mam być szczera, to niespecjalnie zwróciłam uwagę na muzykę w filmie, więc w moim odczuciu nie była ona wybitna. Natomiast to, jak operowano kamerą, bardzo fajnie oddało klimat filmu – wręcz czujemy przestrzeń między przyjaciółmi, która staje się zwężać z każdym wyjawionym sekretem. Zdjęcia i nieco przytłumione kolory podbijają atmosferę duszności, która dopada w końcu każdego ze zgromadzonych na kolacji. Wszystko to dobrze ze sobą współgra, tworząc film ciekawy tematycznie, ale także przyjemny wizualnie, na który miło się patrzy pomimo niepewności, jaką wywołuje poprzez zachwianie wiary w prawdomówność drugiego człowieka. Także tego najbliższego. Mateusz: Był w całym filmie jeden konkretny motyw muzyczny, który dość często się powtarzał i była to całkiem przyjemna dla ucha melodia, podobnie zresztą uważam o całej ścieżce dźwiękowej do filmu. Może obyło się bez rewelacji i nikt jakoś specjalnie nie będzie poszukiwał samej muzyki z Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, ale oceniłbym ją na dobrą z plusem. Wspomniałaś o pracy kamery, zdjęciach i ogólnej kolorystyce filmu, dlatego nie będę powielał zdania, z którym się zgadzam. Ja z kolei chętnie wspomnę o tym, że bardzo przypadł mi do gustu dom bohaterów, u których gościli przyjaciele oraz my przez niemal dwie godziny. Osoby odpowiedzialne za scenografię i rekwizyty odwaliły kawał dobrej roboty, sprawiając, że to wnętrze perfekcyjnie imituje dobrze urządzony i zorganizowany dom i sądząc po samym wystroju, układzie pokoi i wszystkim, co złożyło się na ogólne tło dla perypetii bohaterów, uważam, że można znacznie łatwiej uwierzyć w opowiadaną przez twórców historię. SŁOWEM PODSUMOWANIA Sylwia: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie to świetny dramat z elementami komediowymi, który choć rozgrywa się w jednym pomieszczeniu podczas jednej kolacji, może pochwalić się niezwykle wartką akcją i wieloma zwrotami fabularnymi. W pewnym momencie już nic nie jest pewne, a widz wątpi, czy którakolwiek z osób jest wierna, godna zaufania i zwyczajnie dobra. Włoska produkcja podważa może odrobinę wiarę w przyjaźń, ale… czy na pewno? A może właśnie udowadnia w perfekcyjny i zgrabny sposób, że przyjaźń nie rozpadnie się dopóty, dopóki przyjaciele nie wiedzą o sobie absolutnie wszystkiego? Film pozostawia nas z wieloma refleksjami i bardzo dobrze – na pewno po seansie nie będziemy się czuli lekko i przyjemnie, ale w dobrych filmach nie o to przecież chodzi. Mateusz: Włosi udowadniają, że wciąż pamiętają, jak się robi filmy dobre, mocne, zostawiające w widzu multum przemyśleń po seansie. Tak się to powinno robić i uważam, że dystrybutor Aurora Films lepiej nie mógł wejść w 2017 rok niż właśnie tak udaną produkcją, jaką jest Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Wiem na pewno, że będę wracał do tego filmu, bo czasem dobrze jest za sprawą tak udanych obrazów dokonać autorefleksji na temat nas samych, naszych bliskich oraz czasów, w jakich przyszło nam żyć. Ten film przeraża, wpędza w spiralę wątpliwości, ale i przednio bawi, a to chyba najważniejsze tak dla widza, jak i dla twórców. Ocena Mateusz: 8/10 Fot.: Aurora Films Podobne wpisy: Najnowszy film reżysera głośnych „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” oraz „The Place”, to sentymentalny komediodramat, który wprowadza widzów w życie pary młodych ludzi. To opowieść o związkach i tym, jaką rolę odgrywa w nich czas. Reżyser Paolo Genovese, podobnie jak w swoich poprzednich produkcjach, stawia proste, ale głębokie i celne pytania. Niezależnie od tego po jaką formułę sięga, zawsze stara się wzbudzić w widzach głębsze odczucia i zmusić ich do przemyśleń i refleksji. Tym razem zastanawia się, czy miłość na całe życie wymaga określonych supermocy i czy istnieje recepta na udany związek. A jeśli nie? Do współpracy ponownie zaprosił gwiazdy kina włoskiego. W główne role wcielili się: Jasmine Trinca oraz Alessandro Borghi. „Superbohaterowie” byli filmem otwarcia 56. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Varach. Bohaterów filmu poznajemy w chwili, gdy jako młodzi ludzie zakochują się w sobie na zabój. Malarka Anna i fizyk Marco to para, która jak wielu innych ludzi, postanowiła być razem. Są przekonani, że miłość dana jest raz na zawsze i już do końca swoich dni będą szczęśliwi. Z biegiem czasu okazuje się jednak, że wspólne życie to nie tylko idylla, ale i mnóstwo trudnych chwil, z którymi niełatwo sobie poradzić. Tytułowi superbohaterowie walczą o utrzymanie związku, przechodząc przez różne, często skrajne, stany emocjonalne – bliskość i samotność, kłamstwa i uczuciowe rozterki, sekrety i zdrady. W końcu radzenie sobie ze wspólnymi problemami czasami wymaga prawdziwie nadludzkiej siły. O reżyserze Paolo Genovese to włoski reżyser i scenarzysta. Urodził się w 1966 roku w Rzymie. Jest absolwentem ekonomii i biznesu. Zanim Genovese zajął się reżyserią fabuł, pracował w branży reklamowej. Dla słynnej agencji McCann Erickson nakręcił ponad sto reklam. W 1998 roku rozpoczął współpracę z Luką Miniero, czego owocem był krótki metraż „La scoperta di Walter”, a następnie dobrze przyjęty pełnometrażowy debiut „Incantesimo napoletano” (2002).Po kolejnych zrealizowanych z Miniero filmach, w 2010 roku przyszedł czas na samodzielny reżyserski debiut – „La banda dei Babbi Natale”. Przełomowy dla niego był rok 2016. To właśnie wtedy swoją światową premierę miał przebój „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, który osiągnął spektakularny frekwencyjny sukces oraz doczekał się wielu narodowych wersji – w sumie aż 20, w tym polska „(Nie)znajomi”. Rok później swoją premierę miał nagradzany thriller „The Place”. Genovese dobrze czuje się jako twórca komediowy, a także specjalista od relacji międzyludzkich, tworząc kolejne filmy eksperymentuje z gatunkiem. {"type":"film","id":752725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Dobrze+si%C4%99+k%C5%82amie+w+mi%C5%82ym+towarzystwie-2016-752725/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie 2017-01-15 19:07:25 Zakończenie w genialny sposób pokazuje co by było gdyby bohaterowi tego filmu nie zagrali w otwarte karty, nie wyciągneli swoich telefonów na stół. Może to skłonić widza do przemyśleń: lepiej wiedzieć czy nie wiedzieć?Wszyscy żyjemy w świecie gdzie przymujemy na co dzień różne role i zakładamy maski, jak by nasze życie się potoczyło gdybyśmy je zdjęli i pokazali kim naprawdę jesteśmy? Czy warto? Zakończenie pokazuje że gdyby nie zagrali w ową grę, wszyscy w dalszym ciągu byliby sobie życzliwi i żyli w takiej błogiej nieświadomości, trwaliby w "szczęśliwych małżeństwach" i "prawdziwych przyjacielskich relacjach", a może lepiej wiedzieć że najlepsza przyjaciółka zdradza swojego męża z naszym mężem a nasz przyjaciel jest gejem ? wybór zależy od nas slawmm ocenił(a) ten film na: 8 Zgadzam się w 100% z tym, co napisałeś, a także Twoją interpretacją. Uważam jednak, że małżeństwo Bianci wkrótce i tak by się zakończyło, ponieważ jej partner zaliczył wpadkę, co musiałoby wyjść na jaw (albo musiałby się przyznać do tych dzieci, albo płacić na nie alimenty). No chyba, że namówiłby tamtą dziewczynę na aborcję (nie wiem, jak to dokładnie we Włoszech wygląda). Pozostałe pary (włącznie z Peppe i jego facetem) pewnie ciągnęłyby swoje romanse w ogólnie genialny, bardzo fajnie zrealizowany. Niby akcja dzieje się tylko w mieszkaniu i w zasadzie jednym pokoju, a czuć napięcie i dynamikę. Pomysł na fabułę też ciekawy i oryginalny. slawmm ocenił(a) ten film na: 8 slawmm PS Swoją drogą, uważam, że wszystkie ujawnione kłamstwa, wyszły (w pewnym sensie) na dobre tylko pomysłodawczyni tej gry - Evie. W jej małżeństwie to tylko ona miała sekret (romans z mężem Bianci), który i tak nie został ujawniony, zaś jej mąż okazał się uczciwym, lojalnym partnerem, a do tego niezwykle troskliwym, kochającym swoją żonę i córkę, a także walczącym o ratowanie małżeństwa (poprzez chodzenie na terapię), które wpadło w kryzys. W scenie, w której Eva po całym zamieszaniu przytula się do męża, można wyczuć, że zrozumiała, jakiego ma wspaniałego faceta (a już zwłaszcza na tle całej tej patologii), a także, że romansując - popełniła wielki końców, Eva i jej mąż pewnie stopniowo wyjdą z kryzysu (który jak widać, był sprawką Evy), Peppe dalej będzie ze swoim facetem, a cała reszta rozstanie się ze sobą. Podobnie z przyjaźniami. Pewnie większość z nich się zakończy. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8 slawmm Szkoda że romans Evy z Cosimo nie wyszedł na jaw, chociaż z drugiej strony żal mi jej męża który jako jeden z nielicznych okazał się uczciwy. Tak samo jak Bianca, nie dość , że mąż ją zdradzał z koleżanką z pracy, to jeszcze dodatkowo z najlepszą przyjaciółką. Ale masz rację, że kryzys małżeński głownych bohaterów może minąć, może tez dzięki temu, że Eva dowiedziała się jakim poligamistą był jej kochanek i w końcu zrozumiałą swój błąd. Szkoda mi też Peppe, który przekonał się jak szybko przyjaciele mogą pokazać swoją prawdziwą uważam że formuła filmu jest genialna, z podbnych filmów polecam francuską komedię "Imię", fabuła również dzieje się na kolacji tym razem spotykają się dwie pary, klimat bardzo podobny :) o cholere chodzi w tym filmie ja sie pytam Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres Internet obiegły pierwsze zdjęcia promocyjne filmu „(Nie)Znajomi” Tadeusza Śliwy, czyli polskiej wersji włoskiego obrazu „Perfetti Sconosciutti” w reżyserii Paolo Genovese, który w polskich kinach wyświetlano pod niezwykle długim tytułem – „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” . Włoska produkcja z 2016 roku to swoisty ewenement. Opowieść o siedmiorgu przyjaciół, którzy podczas kolacji decydują się zagrać w ryzykowną grę, zachwyciła widzów na całym świecie. Główni bohaterowie wyciągają telefony na stół i postanawiają, że od teraz będą czytać na głos każdą wiadomość, która do nich przyjdzie oraz odbierać, włączając głośnik, każdy telefon. Zabawa zaczyna się niewinnie, ale z każdą kolejną wiadomością, napięcie rośnie – wzajemne oskarżenia, ukrywane waśnie i inne sekrety zaczynają się spiętrzać, a cała sytuacja nie tylko wymyka się spod kontroli, co jeszcze każe zastanowić się członkom grupy, czy kiedykolwiek w ogóle naprawdę się zyskał niezwykłą przychylność publiczności, będąc jednym z najdłużej granych w polskich kinach – wyświetlano go przez ponad rok, a na seanse wciąż przychodzili nowi widzowie. Ba! Produkcja okazała się takim hitem, że krótko po premierze prawa do scenariusza sprzedano aż do piętnastu krajów – do dzisiaj wyszło aż jedenaście wersji tej historii. „Perfect Strangers” zobaczymy w wersjach oryginalnych prosto z: Grecji, Francji, Hiszpanii, Węgier, Turcji, Korei Południowej, Chin, Indii, Meksyku i Rosji. Nad swoimi wersjami pracują także: Katar, Szwecja i Niemcy. Chwilowo nieznany jest status amerykańskiej adaptacji, gdyż prawa do remake’u kupiła The Weistein Company, która od tamtego czasu ogłosiła przecież nadszedł czas na polski remake, w którym zobaczymy Tomasza Kota, Maję Ostaszewską, Aleksandrę Domańską, Michała Żurawskiego, Łukasza Simlata oraz Wojtka Żołądkowicza. Co najciekawsze, w polskiej wersji ponownie zobaczymy także Kasię Smutniak, aktorkę, która zagrała w oryginalnym filmie. Nie wiadomo jeszcze, jaka konkretnie przypadła jej rola. Niezwykle ciekawie byłoby, gdyby polska aktorka, na co dzień pracująca we Włoszech, miała szansę wcielić się w inną niż w pierwowzorze postać, dostając w ten sposób szansę kolejnego ciekawego zadania aktorskiego. Informacja na temat polskiej wersji kazała mi się także zastanowić, co leży u sukcesu tego kameralnego filmu, że tyle nacji tak chętnie sięga po tę historię. Wydaje się, że głównym wabikiem oryginalnego scenariusza jest tak silne osadzenie go w dzisiejszych czasach i postawienie pytania o to, czy przypadkiem częstokroć nasz telefon komórkowy nie zna nas lepiej od naszych najlepszych przyjaciół. Film nie tylko stawia tę śmiałą tezę, co jeszcze w doskonały sposób potwierdza ją na ekranie. W ten sposób włoski pierwowzór ogrywa nasz lęk przed tym, że nasze najskrytsze sekrety mogłyby wyjść na jaw, testuje granice naszej przyjaźni, a także pozwala odczuć pewnego rodzaju katharsis, gdy możemy wreszcie grać z najbliższymi w otwarte siłą filmu jest także jego otwarte do interpretacji zakończenie, które zmusza nas do zastanowienia się nad prawdziwymi konsekwencjami tak silnej i otwartej szczerości. Finał filmu, który każe nam wybrać która wersja wydarzeń byłaby dla bohaterów lepsza, samoistnie stawia pytanie o to, co sami zrobilibyśmy w podobnej sytuacji i w jakiej rzeczywistości chcielibyśmy żyć. Na dodatek sytuacja przedstawiona w filmie jest niezwykle namacalna, uniwersalna. Łatwo nam wczuć się w bolączki bohaterów i przeżywać ich rozterki. Dość powiedzieć, że ja też od czasu pierwszego seansu, zacząłem odkładać telefon ekranem do dołu, gdy jestem gdzieś w gościach i nie trzymam akurat aparatu w kieszeni. To się dopiero nazywa siła więc dziwnego, że tyle krajów chce przygotować swoją wersję tej historii. Można wprawdzie zadać pytanie, czy nie łatwiej byłoby po prostu wykupić prawa do emisji oryginalnego dzieła, ale wydaje mi się, że w tym konkretnym wypadku nie będzie nadużyciem przyrównanie obrazu Genovese do sztuki teatralnej (warto też wynotować, że w Izraelu rzeczywiście przygotowano i zaprezentowano teatralną wersję filmu).Nie tylko ze względu na pewną teatralność samej sytuacji przedstawionej – jedność miejsca, czasu i akcji, ale także ze względu na jej uniwersalny wydźwięk. Tak jak w świecie teatru nikogo nie dziwi, że wielokrotnie dostajemy nowe interpretacje słynnych sztuk, a nawet ich filmowe wersje, tak teraz nie powinno nikogo dziwić, że dostajemy wiele wariacji na temat tej samej historii w licznych wersjach „Doskonałych nieznajomych”. Niezwykle ciekawym byłoby także zobaczyć wszystkie wersje językowe i na ich podstawie porównać różnice kulturowe w podejściu do tej samej historii. „(Nie)Znajomi” trafią do polskich kin już 27 września bieżącego roku. Oryginalny, włoski film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” dostępny jest na platformach i Na Netfliksie możemy natomiast oglądać francuską wersję - „Le Jeu” („Nothing to hide”) .

dobrze się kłamie w miłym towarzystwie zakończenie